Licznik: 21790 odwiedzin
Profil
przejmująca,
subtelna
i wyrachowana...
okropny meloman
i niezwykły widz życia.
ciekawa świata
i jego zasad, które i tak ma gdzieś.
uparty Koziorożec,
nie cierpiący
prawienia morałów.
;D
przemyślenia Panny Sandry.
Napisz: Napisz do mnie
POCZYTAJ. PRZEMYŚL..
so say me that.
Przyzwyczaić się nie mogę, że Cię mam.Dzisiaj po raz kolejny uświadamiam sobie, jak wiele pozmieniałam od niedawna w swoim małym i jakże wydawałoby się poukładanym świecie. Poszłam za głosem serca i nie żałuję. Tylko czasami myślę, że to wszystko szybko, zbyt bardzo i tak.. mocno! Czasem też nad wyrost się boję. Boję, że stracę to tak szybko jak zyskałam. A to byłoby nie do zniesienia…
Sytuacja numer 1.
Zdeptana. Tak. Tak się właśnie czuję. Jak wysłużony but, którego po sezonie wymienia się na nowszy, lepszy bo jest po przecenie.
Sytuacja numer 2.
Dosyć myśli, słów, poświęcenia. Walczyłam i złamano mi bagnet. Strzelałam ale zabrano mi naboje.. Zostawię to wszystko.
I żadna z powyższych. Bo ja mam niebo. Takie maleńkie, tylko dla nas i nikogo więcej. Ledwo się tam mieścimy. Śpimy jedno na drugim, bo tak wygodniej, bo słychać nasze serca.. Z głową opartą o Twe ramie przenoszę się w nieodległy świat. Gdzie umiem tańczyć, śpiewać, malować. Bo ja chcę się dla Ciebie tego nauczyć. Krok po kroczku, stawać się doskonalsza, nie marudzić i się uśmiechać. Kiedyś się nauczę tego wszystkiego i stanę przed Tobą z zadowoleniem wypisanym na twarzy, mówiąc: „Patrz! To dla Ciebie się nauczyłam!”. Przyjdę tak kiedyś, przyjdę..
Siedząc zamyślona, z kubkiem mleka w ręce, telefonem na kolanach, okularami rzuconymi w kąt i kocem, który poradziłby sobie z zimnem, staram się przywołać Twój obraz. Ten sprzed dnia, tygodnia, miesiąca. Ten zmienny wyraz całego mojego wzruszenia i miłości. Czasami mi się to udaje i przybierając dziwny wyraz twarzy, udowadniam sobie, że mogę! Czuję przepływające fale emocji i ciepła przez moje maleńkie serce. Robi mi się tak wspaniale, że do pełni tego uczucia brakuje tylko Ciebie obok.
Ale Ty bądź. Codziennie, choćby tylko w umyśle i pamięci. Trwaj.
Margaret. 19th.03.2010 // 00:35 [komentarzy 0] komentarz?
I just died in your arms tonight.
Niby mam czas tylko dla siebie, niby powinnam się odbić, starać, coś zrobić dla siebie, dla umysłu… A ja po prostu nie mogę, bo myśli uciekają mi w jedynym kierunku. Zamiast skupić się na tym co robię, to liczę że sen przyniesie mi koniec dnia, a zarazem przybliży mnie do tego na co czekam.Nigdy nie wyobrażałam sobie, że przeżyję tak bardzo, coś tak dziwnego. Znalazłam Cię, to fakt. Wybrałam nieświadomie spośród kilku statusów gadaczowych, napisałam i zostałam oczarowana. Może niewłaściwie, ale oczarowana. Umysłem, bo ja kocham męskie umysły. A potem wydarzyło się wiele, jeszcze więcej mnie zmieniło, zraniło i uczyniło chodzącą ‘stertą nieszczęść'. Powiedziałam o tym Tobie, pozornie licząc na zrozumienie. Otrzymałam najmilsze słowa jakie pamiętam, otuchę i namiastkę oparcia przez Internet. Bez oceniania, bez pytań, bez wyrzutów. Znalazłam ukojenie…
Potem? Potem poznałam Ciebie. Osobę, a nie słowa. Kogoś tak innego i żyjącego innym światem. Mimowolnie zaczęłam się znowu uśmiechać. Już nie pamiętałam tego co było, już nie płakałam tak rozpaczliwie licząc, że jeśli zauważy to odpowiednia osoba, to zatrzyma dzień i cofnie mój świat do czasu, kiedy wszystko mogłam zmienić. Tak się nie stało. Ale ja dziękuje za to cały czas. Bo poznałam kogoś innego, kto ofiarował mi swój czas, potem myśli a na koniec serce.
Bałam się. Cholernie się bałam to Twoje serce wziąć. Nie chodziło o to, że bałam się miłości. Ale bałam się, że nie będę w stanie dać Ci tego samego. Bałam się, że chcąc dobrze coś mi nie wyjdzie i Ty będziesz cierpiał…
„Chcieli się tak mocno przytulić, jakby można było w jednym krótkim przytuleniu dotknąć serca sercem.” Bo czasami tak mam, że nie chcę słów. Nie chcę dotyku. Nie chcę Twych dłoni. Nie chcę ust. Ale potrzebuję po prostu oprzeć głowę o Twe ramie, usłyszeć serce (TO Serce!) i poczuć się szczęśliwa, bezpieczna i kochana.
„Miłość oprócz tego, że jest... powinna jeszcze być piękna. Aby mogła przetrwać, musi być szlachetna. Może być trudna, ale nie może być niewłaściwa...” A co to jest miłość?
Ja nie opisuje, ja wiem że słowa są małe. Wiem, że definicje są wspaniałe, wyrażają dużo, ale nic nie zmieniają. Bo czy możemy żyć schematami? Wypalać się wraz z nimi? Udawać coś czego nie ma? Pozostawać w złudzeniu tak długo? A potem nie czuć już zupełnie nic?
Najbardziej się boję przyszłości. Tej przyszłości, która może nie dotrwać kolejnej soboty. Albo nawet kolejnego ranka. Wtedy chciałabym wykrzyczeć wszystko. Ale co jeśli wszystko zamiast się rozpaść, będzie trwać w nieskończoność? Czy nie będę wtedy żałować, że powiedziałam już wszystko?
Wczoraj bolało. Najbardziej to, że za bardzo już się oddałam, a za mało mam. Że gdyby teraz coś (tfu, tfu) to nie miałabym nic, prócz potłuczonej duszy i poprzecinanego na wskroś serca. Zbyt bardzo bym cierpiała, żebym po raz kolejny mogła zaufać, tak jak pół roku temu, w zapewnienia, że będzie dobrze. Wiem, że tym razem to byłby oczywisty koniec mnie. Bo ja już raz ledwo co wstałam, dzięki Twojej wyciągniętej dłoni, a drugi raz nikt nie będzie na tyle uparty by tak długo nade mną stać i liczyć, że mi pomoże.
„Miłość jest wtedy, kiedy chcesz z kimś przeżywać wszystkie cztery pory roku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osypane kwieciem bzy, a latem zbierać z tym kimś jagody... i pływać w rzece. Jesienią robić razem powidła i uszczelniać okna przed wiatrem. Zimą - pomagać przetrwać katar i długie wieczory, a jak już będzie zimno, rozpalać razem w piecu.”
Czekaj na mnie, aż poczuję, że wszystkie te rzeczy chcę jednak robić z Tobą. A jeśli nam się nie uda tego zapragnąć, nie miej do mnie żalu. Bo to przychodzi samo, albo samo znika.
Nie pozwolę żeby znikło…

Margaret. 20th.02.2010 // 19:21 [komentarzy 1] komentarz?
kompletnie niekompletna !
Czasami wszystko jest niczym, a nic jest wszystkim. Zaczynam filozofować. Śmiesznie wtedy mówię, patrzę gdzieś w dal i jestem taka nieobecna. Na dzisiaj jednak mi już wystarczy, a dlatego że geografia wyssała ze mnie ostatnie chęci do życia jakie jeszcze posiadałam do niedawna. Tego dnia po głowie chodzą mi tylko nazwy gór, wyżyn, nizin i półwyspów każdego z kontynentów. Po co? Ano bo tak trzeba i już…Zirytowana jak tylko można, z zagryzioną wargą, ściągniętymi brwiami, oczami z których biły pioruny, łokciami jak najmocniej można wyciągniętymi i ciętą ripostą. Wytrzymałam do czasu, gdy pewien pijak zauważył, że byłabym świetnym oparciem w niezbyt stabilnym autobusie. Wtedy to, nikt nie chciałby mnie spotkać. Skończyło się na niezbyt miłej wysiadce owego podchmielonego osobnika, którego łapała bardzo zażenowana pani, mniemam, jego żona, lub chociażby konkubina. Ale wstyd to jej było niesamowicie, czego się nie dziwię, bo ja bym się do takiego faceta nie przyznała…
Co ciekawe, znowu teraz mam okres spokoju i wyciszenia. Taka zmiana porównując mój dzisiejszy dzień. Mój ukochany czas. Liczę, że nie stanie się dzisiaj nic takiego, co spowoduje u mnie napad szału, bo znając siebie potem znowu będę płakać i żałować…
Słuchając kolejny raz zespołu IRA i jednej i tej samej piosenki w funkcji repeat w moim cudownym Winampie, odprężam się. Nawet bo takiej ilości kofeiny, miałabym ochotę wygodnie się ułożyć, okryć lub przytulić do czegoś ciepłego i miękkiego i odpłynąć. Powędrować krainą snów, od niedawna znowu moich ukochanych, poprzyglądać się im, porozmawiać niby gestami. Nie lubię się tylko bać i budzić w nocy. Potem na już potrzebuję światła, czegoś co mnie uspokoi i nie gasząc lampki powoli zasypiam po raz kolejny…
Mimo udawania silnej kobiety, tutaj w środku jestem krucha, wrażliwa… Nie lubię siebie takiej.
„Nie ma sensu cały świat.
Marzenia nie spełniają się,
Gdy Cię nie ma obok mnie..”
eeedit!
coraz częściej się boję. Mam wątpliwości, czy tym co robię tylko siebie nie zranię. Uśmiecham się, chociaż w środku mi ciężko, a strach przed kolejnym rozczarowaniem, czy zadaniem tym razem już ostatniej rany paraliżuje mój umysł. Chcę żyć z dnia na dzień, ale czasem mi to nie wychodzi. Tak po prostu, jeden powód, jedna myśl i czuję jak wyobraźnia podsuwa mi niezliczone obrazy przed oczy. Drżę, bo nie powinno ich być. Nie chcę, żeby były. A pojawiają się i wyciskają łzy z moich oczu..
I mimo, że wiem, co do mnie czujesz, mimo że nie wyobrażam sobie końca, czasami wszystko to co ważne zapominam..
Bo nawet nie wiesz, jak mogą wyglądać moje oczy gdy są w nich łzy. I niech tak pozostanie.

Margaret. 4th.02.2010 // 22:06 [komentarzy 1] komentarz?
i just want You.
Zgryzając czekoladę z toffifee pochłaniam kolejną dawkę endorfin. Chociaż wcale mi one nie potrzebne, bo mam coś lepszego. Coś dzięki czemu poznaję nowe zasady, nowy świat. Coś co poszerza źrenice, jak najlepszy narkotyk, upaja swym smakiem i nie wypuszcza z ramion. A ja bym tak trwała, poznając co nowe, tym samym ucząc się siebie…Lubię zimowe noce, pełne białego puchu na drogach, ten zapach i unoszące się zimno w powietrzu. Uśmiecham się sama do siebie, bo zmieniłam swoje życie, zrozumiałam wiele rzeczy i udaje mi się nie pamiętać. Zaczynam być szczęśliwa, roztargniona i zamyślona. I ciągle chcę więcej. Przez Ciebie!
Podejść, poczuć, zrozumieć.
Czy Ty o tym wszystkim wiesz? Nie potrafię mówić, więc piszę. Może kiedyś też powiem.. Ale czy będzie okazja?
;*

Margaret. 17th.01.2010 // 15:13 [komentarzy 1] komentarz?
paranoje we dwoje.
Znowu przyszła mnie ochota na takie maleńkie podsumowanie minionych dni życia.Bo dokąd zmierzamy? Gdzie nam się spieszy? Czego pragniemy?
Mąci mi w głowie słodko-bezczelny typ, zaczepia swoją delikatnością, upija tym, czego nie potrafię sobie odmówić. Pozwalam sobie na coraz więcej, nie bardzo wiedząc dokąd mnie to doprowadzi. Zapachniało mi czymś ciekawo nowym, podało swą dłoń i zachęcająco się do mnie uśmiecha. Na razie robię krok do przodu i półtora w tył. Boję się podejść chociaż mnie kusi, przyciąga i interesuje.
Lubię po części prowokację, która jest interesującym zabiegiem delikatnego zwracania na siebie uwagi. Nie bezpruderyjnym wołaniem: "weź mnie", ale subtelnym sygnałem dającym do zrozumienia, że można podejść i popodziwiać. Nie, nie używam jej często, nie chcę przez nią osiągać zaplanowanych celów. Chcę pozostać smakowitym kąskiem, na który masz ochotę, ale cię nie stać. Może i się zbytnio cenię, może i jestem tak jak to mówisz egocentryczką, może..
Ale nic w tym złego, bo jestem szczera, ustalam sobie granice, wobec których działam, czasem je przekraczając, ale to tylko na innych korzyść.
Święta? A co to jest?!
Spędzam ten czas na błogim lenistwie, na spaniu, na komputerze. Z nim, z nią, czasem sama.
I bywam szczęśliwa.
Prawda?

IT IS?
Margaret. 27th.12.2009 // 14:12 [komentarzy 1] komentarz?
a kiedy tęsknię..
Rozrzuciłam na oparciu fotela moje kasztanowe włosy, podkuliłam pod brodę nogi w czarnych rajstopach i smutnymi oczami spoglądam przed siebie. Tyle mnie ominęło…Nie zaniosę się płaczem, jestem taka obojętna.
Dlaczego najpierw przychodzisz, rozpalasz mnie od wewnątrz, a potem zostawiasz na cały długi tydzień? Nie zniosę dłużej tej niepewności, tych chorobliwych domysłów, wizji krążących po mojej głowie.
Pamiętasz? Miałeś się zmaterializować dla mnie…
Czekałam.

Margaret. 25th.11.2009 // 19:30 [komentarzy 1] komentarz?
believe it or not.
Jakiś czas temu żyłam automatycznie. Ukojenie znajdowałam tylko w mroku nadchodzącej nocy, pragnęłam wszystkimi zmysłami zasypiać, by przychodził do mnie w każdym, nawet tym chwilowym śnie. Gdy się budziłam, zaspanymi oczyma próbowałam nie wypuścić go z ramion. Nigdy nie opanowałam dostatecznie tej sztuczki. Każdy ranek wyglądał identycznie, każde popołudnie było tęsknotą za zbliżającym się snem. Próbowałam się w ten idiotyczny sposób pozbierać, mieć chociażby namiastkę jego bliskości. Nie dostawałam jednak nic, paradoksalnie osiągałam dno. Na samym początku to, co pomagało mi przeżywać kolejny dzień, uśmiechać się i oddychać, zaczynało być niczym. Już nawet łzy nie pomagały zranionemu sercu.Wtedy pojawił się on. Moja dobra dusza, człowiek, przy którym nie musiałam niczego udawać. Pragnęłam upić się nim, tak by kac nie pozwolił mi przypomnieć sobie, dlaczego niedawno cierpiałam. Nie na długo jednak. Otrzeźwienie przypomniało mi, że on również ma takie same uczucia jak ja. Zrozumiałam, że nigdy nie chciałabym, żeby czuł to, co ja. A jeszcze bardziej nienawidziłam siebie, że tak go potrzebuję. Jednak powinnam przyznać się choćby przed sobą samą.
Nie potrafię. Jednak jednego bardzo chcę. Chcę żeby był. Żeby nie zniknął.
Obiecasz mi to?

Margaret. 14th.11.2009 // 22:12 [komentarzy 1] komentarz?
can you touch me?
Uśmiecham się!Chcę coś w sobie zmienić. Może jakiś pogląd na świat, może coś innego. Nie lubię ostatnio siedzieć sama. Dlatego postanowiłam poznawać ludzi. Nowych ludzi. A tym starszym znajomym dać szansę, na to by mogli więcej ze mną przebywać. Nie chcę już odmawiać, gdy ktoś chciałby po prostu, ot tak się ze mną spotkać. Chcę częściej wychodzić!
Mam cichą nadzieję, że i mnie ktoś pokocha. Jakoś tak, po prostu.
Chyba pora zostawić przeszłość daleko za sobą? Może ze strachu przed ponownym rozczarowaniem, a może dlatego że nie warto. Nie wiem.
Tydzień kataru i braku ludzi daje mi się we znaki. Ale taki jest listopad. Mało było we mnie do tej pory wiary. Nadeszła szarobura jesień i popsuła wszystkim humory. Tęsknię za pierwszym zapachem skoszonej trawy, nawet jeśli ona wywołuje u mnie katar i swędzące plamy na nadgarstkach. Tęsknię za żółtymi promieniami słońca, które codzień delikatnie rozpromieniają moją twarz. Tęsknię za tym wszystkim co mi zawsze co roku oferuje wiosna.
Wyciągłam już z szafy ziomową kurtkę. Teraz błagam, żeby śnieg tego roku się nie pojawił. Brr.
I będę czekać z utęsknieniem mojej ulubionej pory roku! Taak. *____*

Margaret. 1st.11.2009 // 18:19 [komentarzy 0] komentarz?
moje tragiczne Eldorado.
Próbuję opisać świat mieniący się kolorami jesiennej słoty. Jak pokazać Tobie, że piękno złoto-żółtych liści nie oddaje koloru moich oczu? Dla mnie wszystko jest szare. Zapłakane. Podając mi chusteczkę nie licz, że pokonasz me łzy.Zabiłam ją. Ciąży mi to coraz bardziej. Świadomość czynów jest okrutnym katem dla duszy. Boże! Dlaczego z nas dwoje wybrałeś właśnie moje życie?
Niepohamowaną chęcią mojej rozpaczy jest ucieczka. Uciekam od każdej najmniejszej i najbłahszej sprawy. Uciekam od rozczarowania. Uciekam od problemów. Uciekam od miłości. Uciekam od każdego mocniejszego uderzenia serca. Uciekam też od samej siebie.
Brak mi Ciebie. Nie lubię jesiennych wieczorów, gdy przy bladym świetle kończącego się dnia myślę o Tobie. Chciałabym Cię mieć blisko. Sam wiesz o jak wiele proszę. Dlatego milczę. Może w końcu sam cokolwiek zadecydujesz. Nie chcę niepewności. Liczę na zrozumienie. I na to, że nie pozwolisz mi czekać na siebie zbyt długo. Że przyjdziesz. Staniesz się prawdą materialną.
Potrzebuję Cię…

Margaret. 11th.10.2009 // 20:10 [komentarzy 0] komentarz?
enty życia krok.
Bywają dni, w których się uśmiecham. Bywają też i te, w których staram się żeby nie krzyczeć. Zmienno-nastrojowa aura doprowadza mnie do szaleństwa. PMSy znoszę gorzej, zajadając się czekoladą, a potem czując wyrzuty sumienia, że znów to zrobiłam. Czasem chciałabym mieć wszystkich tak blisko, blisko. Tyle, że nigdy nie układa mi się tak jakbym tego chciała...Ostatnio zapominam. Znaczy się - staram się. To nie jest takie proste jakby mi się wydawało. Powątpiewam częściej w słuszność podejmowanych decyzji. Nie lubię jesiennych poranków. Zimnego wiatru wdzierającego się pod poły katany.
Znowu kawa mi nie pomaga. Głowa co jakiś czas boli, zakręca moim światem i z fantazyjną lekkością układa moje ciało na podłodze. Taaak. Lubię upadać nisko, by nie móc wznosić się powyżej zaplanowanych celów. Szarości, czernie i brązy to kolory mego jesiennego ja.
And good day my angel.
.jpg)
Margaret. 28th.09.2009 // 16:29 [komentarzy 0] komentarz?
stań przede mną, pozwól dotknąć się.
Była jak zmięty kawałek papieru. Po wielu przejściach i morzu już wylanych łez. Starała się chociaż codziennie uśmiechać. Zdarzały jej się dni, gdy szczerze śmiała się z żartów. Codziennie jednak zmagała się z milionami myśli. Faceci. Było ich za dużo. Każdego w jakiś sposób ceniła. Jednych uwielbiała, o innych się martwiła, a bez jednego było jej strasznie ciężko. Sama nie wiedziała do czego zmierza. Zbyt pewna siebie, uparta i z tendencją do przywiązywania się. Tak jakby ją opisać na dzień dzisiejszy. A ona sama?Strasznie się przejmuję nastrojami innych. Nie lubię skrzywionych twarzy, małowymownych min, zanikającego uśmiechu. Lubię być przyczyną i powodem dobrego nastroju. Ciszy mnie, że mogę być. Ale też ciąż, że żyję bo ktoś umarł. Osatatnio tylko o tym myślę (ostatnio czyli odkąd pod koniec lipca się załamałam). Nie chcę udawać, że jest wspaniale. Bo czasami jest mi bardzo trudno. Chcę jednak pokazać światu, że dam sobie radę!
Dzisiaj? Dla mnie nie ma dzisiaj, nie ma jutro. Czasami jest wczoraj. Ale to tylko okazyjnie. Zazwyczja jednak żyję jednym czasem. Czasem mi tylko znanym, z przerwami na sen. Tak. Boję się jutra. Dlatego, że jutro znów mogę kogoś starcić. Ktoś wyjedzie, ktoś mnie opuści, ktoś przestanie dla mnie istnieć.
Powoli przepisuj mnie na nową, czystą i prostą kartkę papieru. Chcę być znów inna. Z ciekawszymi pomysłami. Dla Ciebie.

Margaret. 17th.09.2009 // 19:48 [komentarzy 0] komentarz?
you like...?
Tak na prawdę nie wiem czego chcę od życia.Pewnie jego.
Jeden zwykły dzień rumieni się lekko, gdy przychodzi zmierzch. Lubię to. Najpiękniej wtedy wyglądająrazem. Gdy ona wszystkimi kolorami uśmiecha się do niego, i gdy on z błyskiem uświadamia jej prostotę swego uczucia. Niesamowicie jest patrzeć na tą szczególną parę przy koncercie śpiewających właśnie cykad przy malinowych krzakach.
Najszczęśliwsza czułabym się, gdyby tą magię zobaczył razem ze mną facet, któremu oddałabym swe serce i myśli. Leżałby wtedy ze mną na trawie i patrzł w niebo. Choć i tak wiem, że wolałby spoglądać na mnie. Na odbicie piękna rozgrywającego się ponad nami w moich oczach.
Nigdy się nie pytałam co najbardziej we mnie lubi. Zgadywałabym o czym pomyśli. Pewnie i tak bym się pomyliła.
Więc. Co najbardziej we mnie lubisz? :)
Margaret. 30th.08.2009 // 22:31 [komentarzy 0] komentarz?
.wróciłam szczęśliwa i zmieniam otoczenie?
I'm back!Chorwacja zachwyciła mnie swoim pięknem i urokiem. Po chwili nawet do klimatu się przyzwyczaiłam. Odpoczęłam, słońce musnęło moją skórę i obdarzyło jako tako uśmiechem.
Humor zawdziędzam kilku wspaniałym osobom. Bez przerwy zajomowali mój czas, tak więc nie miałam czasu myśleć o problemach!
Z dnia na dzień jest mi lepiej. Nie dlatego, że zapominam. Dlatego, że wszystko odżywa. Mrr. ^^
Z niecierpliwością znów czekam na zmierzch. Teraz zasypiam spokojnie. Budzona zostaję brutalnie, ale przyzwyczajam się. Dobrze mi w tym miejscu w życiu, w którym teraz jestem.
Nie potrafię pisać, gdy jestem szczęśliwa. Myśli mam jeszcze bardziej nieuporządkowane, niż wtedy gdy dosięga mnie złość czy smutek.
Jak zawsze nie zabrałam ze sobą okularów. Jak zawsze mrużę oczy. Jak zawsze w tle słychać muzykę. Dzisiaj nie napiszę już nic sensownego. Moje myśli uciekają mi tam gdzie lubię je mieć. Są przy nim. A ja się uśmiecham. I niech tak zostanie!
Margaret. 26th.08.2009 // 21:59 [komentarzy 0] komentarz?
I love you till the end!
Nim się obróciłam Ciebie już nie było...Płaczę z małymi przerwami. Ale nie przestanę walczyć!
Kocham Cię idioto, słyszysz?!
Nie będę Cię słuchać! Nie zapomnę o Tobie. Nie pokocham nikogo innego! Nie pozwole nikomu innemu siebie pokochać! Będę myśleć, śnić i marzyć tylko o Tobie!
W dupie mam to, co jest lepsze dla nas. W dupie mam, że to się nie uda. W dupie mam te 2000km. W dupie mam wszystko. Tylko nie Ciebie. Ty jesteś na wysokości klatki piersiowej. Pośrodku, schowany między połową mięśnia poprzecznie prążkowanego, który na widok Twego zdjęcia, na literki napisane przez Ciebie bije szybciej i się wyrywa. Nie oddam Ci tej części, którą sobie przywłaszczyłam. Będę jej bronić. Ona należy do mnie. Zawsze będzie. Mogłabym za nią umrzeć!
Nie wiem co sobie wyobrażam. Nie wiem jak będę z tym żyć. Jest mi ciężko. Boli mnie myśl, że Tobie jest trudno. Nie mam do Ciebie najmniejszego żalu!
Przychodź do mnie w snach. Proszę. Najczęściej jak się tylko da. Przytulaj mnie i szepcz, że jestem niesamowita! Bo to było najpiękniejsze co usłyszałam.
Wiesz dlaczego nie wyobrażam sobie siebie bez Ciebie? To dla ciebie byłam wesoła. Rano wstawałam z energią, uśmiechem na twarzy i mnóstwem nowych pomysłów. Było mi cudownie. To ty mnie rozśmieszałeś gdy byłam smutna. Zachwycałeś się fryzurą na zdjęciach, które ci posyłałam. Każdy zwykły dzień w Twoich oczach wyglądał mi na wspaniały. Dlatego chciałam przeżywać go znów. Dodać coś do niego. Byś był zaskoczony. Chciałam byś był ostatnim co mnie spotyka nim zasnę. Dla Ciebie siedziałam do 3 albo i 4 nad ranem pisząc głupoty. Śmiejąc się sama do siebie. Prowokując Cię. To było najpiękniejsze co dostałam od losu. Dostałam na chwilę Ciebie. I nie żałuję niczego. No prócz tego, że zadajesz sobie ból, myśląc że tak będzie lepiej. Nie wiem dlaczego to robisz! Nie wiem także dlaczego wciąż mnie przepraszałeś. Chciałam bić wtedy wszystko i wszystkich za to, że Ciebie nie ma gdzieś obok. Że jesteś trochę dalej.
Chcę Ci powiedzieć, że myślami będę wciąż przy Tobie. Nie pozwolę sobie zapomnieć. Ty mówiłeś, że też nie zapomnisz.
Dlaczego po prostu nie możesz powiedzieć, że też mnie kochasz?
Przywrócić wszystko tak jak było?
Pokonać to co wydaje się nie do pokonania?
Przecież możemy. Razem!

Margaret. 30th.07.2009 // 20:08 [komentarzy 0] komentarz?
otul, tak jak tylko Ty potrafisz!
Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.I że jednego głupstwa dwa razy robić nie trzeba.
A ja zawsze jestem na opak.
Mam zamiar cieszyć się dniem. Nie myśleć co będzie dalej. Nawet jak zaboli. Przecież życie ciągle nas boli...
Dziś była burza. Nie spałam.
Myślę o nim. Ciąglę. Nawet wtedy kiedy nie chcę. Tym bardziej nie chcę analizować. Nie przewidywać. Nie rozumieć. Niech jest tak jak jest, bo jest wspaniale.
Nie wierzę w przyjaźń damsko-męską. Przestałam wierzyć jakiś czas temu. Przynajmniej nie wierzę w taką bez miłości. Sparzyłam się kiedyś poważnie i to pewnie dlatego...
A kim ja dla Ciebie jestem?
Bo w maskotkę się nie chcę bawić!
Wystarczy, że powiesz, że jestem ważna.
A ja? Ja balastuje znów pomiędzy uczuciami. Pomiędzy słodkim uściskiem w żołądku a łzami w oczach. Kolejny raz nie będę cierpieć. Nie dlatego sobie na to pozwalam.
Upij mnie czerwienią. Zanurz pomarańcz w mych włosach. Pieść me ciało błękitem. Jeśli tylko chcesz.
.jpg)
Margaret. 24th.07.2009 // 15:07 [komentarzy 0] komentarz?
Linki:
Ulubione!
Edi:)
artystycznie JA! (:
znajomi.
Szymon!
Archiwum: 2010
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Opis:
W objęciach ulic w zamieszaniu Jesteś zapachem na moim ubraniu Połamane leżą łóżka drżą spuchnięte lepkie usta Cichosza! <33
Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: sxc.hu
